niedziela, 18 stycznia 2015

Rozdział 87 - cz.2

- On nie jest nudny. - doskonale wiedziałam o kogo chodzi.
- Nie jest? - prychnęła. - Sama nie wierzysz w to co mówisz. - wstrząsnęła jednym ramieniem, doskonale proch tak jak z naszego? Harry nie jest stworzony do miłości i ty doskonale o tym wiesz.wiedząc, że będę bronić swojego.
- Wiem doskonale co mówię, Margaret. - odpowiedziałam twardo. To, że Harry nie chciał uprawiać z nią seksu, nie było moją sprawą. W sumie rozumiałam ich oboje.
- Dziewczyno obudź się! - stuknęła się w czoło. - Czy ty nie rozumiesz, że czym prędzej z waszego związku zostanie  Bzykanie małych dziwek to jego żywioł i ty nigdy tego nie zmienisz i nie myśl, że zmieniłaś. Tak naprawdę go nie znasz i nie jestem pewna czy chciałabyś go poznać. Harry to prawdziwy dupek bawiący się twoimi uczuciami. Myślisz, że cię kocha, a tak naprawdę cię wykorzystuje, bo w sumie to niezłą dupą jesteś. Nie życzę wam źle, ale... Boję się o ciebie, złotko. - jej szyderczy ton głosu wprawiał mnie w furorę. Nie mogłam się poddać, chociaż wiedziałam, że jestem już prawie na skraju wytrzymałości psychicznej.
- Jak śmiesz tak mówić?! - odepchnęłam ją od siebie lekko. - Ty nic nie wiesz! Nie znasz Harrego, a posądzasz go o tak naprawdę coś, co działo się kiedyś!
- Mylisz się. Znam go bardziej niż ty. Tobie się tylko tak wydaje, że Harry jest zapatrzony w ciebie jak w przepiękny obrazek. Wiesz co on teraz robi? - spojrzała na mnie czekając na odpowiedź. - Widzisz... sama nie wiesz. Ufasz mu bezgranicznie, a później może się okazać, że miałam racje. Tacy się nigdy nie zmienią, Lizzy. - zgasiła papierosa, przedtem dmuchając mi na twarz. Odgoniłam dym i maleńkim kroczkiem cofnęłam się.
- Nie mów tak. - powiedziałam cichutko. Bałam się, że wyglądam na małą, bezsilną dziewczynkę, która obawia się wszystkiego.
- Słucham? Nie dosłyszałam. - nabijała się ze mnie, bardziej nadstawiając ucho. - Nie rozśmieszaj mnie. Niby bronisz go, a tak naprawdę tracisz swoją "silną" postawę. - słowo silną ujęła w cudzysłów w powietrzu.
- Przestań!
Złość coraz bardziej we mnie buzowała. Musiałam naprawdę powstrzymywać się od bezsilnego płaczu, lecz także od okazania złości na Margaret.
- A mówił ci o tym, że rozmawialiśmy podczas waszego kryzysu? - jej cwaniacki uśmieszek majaczący bez przerwy na jej twarzy wprawiał mnie w totalne szaleństwo. - Po twojej minie mogę stwierdzić, że nie. - zaśmiała się chamsko. - Rozmawiałam z nim, owszem. Chciałam się z nim przespać, bo był taki przygnębiony i było blisko, lecz... zadzwonił mu telefon. Powiedział, że dokończymy później.
CO?!
- Nie mówisz serio... - pokręciłam głową, w ogóle nie wierząc w jej słowa. Harry nie mógł mi tego zrobić...
- Mówię. - zaśmiała się. Podeszła do mnie całując w policzek i powoli odchodząc z uśmiechem i dumą na twarzy. Stałam jakby wmurowana w ziemię, nie wierząc w jej słowa.

***Oczami Harrego***

Wychodząc z samochodu zastanawiałem się, czy Lizzy jest już w domu. Z tego co mi mówiła, powinna już być tam około pół godziny temu. Dzwoniąc dzwonkiem naprawdę nie mogłem się doczekać, żeby zobaczyć Lizzy.
- Cześć Harry. Tak, Lizzy jest w domu. - Lesie, która otworzyła mi drzwi, rzuciła mi bardzo delikatny, ledwo co zauważalny uśmiech.
- Oh dzięki. - odezwałem się wchodząc do środka.
- Um.. Nie wiem co się stało, ale przyszła do domu jakaś przybita i nie chciała z nikim rozmawiać. - poinformowała mnie, a na jej słowa szerzej otworzyłem oczy. Czarne scenariusze nawiedziły mój umysł, pragnąc jak najszybciej dowiedzieć się co u niej.
- Dzięki, lecę do niej. - rzekłem i truchtem wbiegłem na górę. Po drodze minąłem Kathleen, która wychodziła chyba ze swojej sypialni. Nie spojrzała na mnie nawet, przeszła obok jakby rzeczywiście nikogo nie mijała. Zapukałem lekko do drzwi, nie uzyskując odpowiedzi, po czym bardzo cicho wszedłem do środka. Lizzy leżała na łóżku patrząc tępo w sufit, a jej aż za bardzo cicha postawa doprowadzała mnie do białej gorączki.
Nim zdążyłem zauważyć, dziewczyna zerwała się z łóżka, podchodząc do mnie, wymierzając w moją stronę siarczystego policzka. Uderzyła z taką siłą, że moja głowa przechyliła się w lewą stronę, a gdy na nią spojrzałem, w oczach miała łzy; wzrok przepełniony smutkiem, żalem i złością.
- Za co to? - zapytałem lekko pocierając na pewno zaczerwieniony już policzek.
- Spałeś z nią?! - krzyknęła z rozpaczą.
- Z kim?!
- Z Margaret! - kipiała złością. Dawno nie widziałem jej w takim stanie i to mnie przerażało. Gdy zaczęła uderzać w moją klatkę pięściami zrozumiałem, że jest bardzo rozdrażniona.
- Lizzy, do cholery uspokój się! - przytrzymałem jej dłonie w miejscu, lecz jej złość zdawała się przezwyciężać wszystko.
- Harry pytam się! Kurwa, spałeś z nią?! - rozpaczliwy głos łamał mi serce.
- Z nikim nie spałem, Lizzy! - przytuliłem ją bardzo mocno do siebie, uniemożliwiając jakikolwiek ruch. Oczywiście Lizzy próbowała się wyrwać kilka razy, lecz nie udawało jej się. Krzyczała na mnie, przez co uciszałem ją, nie chcąc za chwilę zbiegowiska w jej pokoju.
- Harry... jak mogłeś... - łkała cicho, upadając z bezsilności.
- Lizzy, kto Ci nagadał takich głupot! - chwyciłem jej podbródek, żądając tym samym, żeby na mnie spojrzała. Załzawione oczy raniły moje wszystko, sprawiając, że czułem się jak prawdziwy chuj, pomimo tego, że nic nie zrobiłem.
- Rozmawiałam z Margaret. - wyjęczała. - Mówiła, że z nią rozmawiałeś i że zaproponowała ci seks i... i ty się zgodziłeś, a... ale przerwał wam telefon. - opadła na moją klatkę, stojąc na nogach tylko z moją pomocą, bo ją podtrzymywałem.
- Proponowała mi, ale się nie zgodziłem. Nigdy w życiu bym ci tego nie zrobił, kochanie rozumiesz? - starałem się mówić do niej jak najbardziej uspokajająco, co zdawało się naprawdę działać.
Jej mina zdradzała wszystko. Zastanawiała się nad tym co jej powiedziałem.
- Nie wierzę ci! - pokręciła głową, opadając na ziemię i opierając się o łóżko. - Tyle cię z nią łączyło, że nawet sobie nie wyobrażasz jak mało rzeczy jest na twoją obronę. Liczył się kiedyś dla ciebie tylko seks i teraz też tak jest! Margaret mi wbiła to do głowy... Ty nigdy się nie zmienisz... - wycedziła przez zęby. Nie ukrywając, zabolały mnie jej słowa. Rozmawiała z nią. Lizzy na pewno z nią rozmawiała, bo inaczej nie mówiłaby takich rzeczy. Margaret jest zakłamana i nigdy się nie zmieni.
- Co ty mówisz?! - niedowierzaniem, że to powiedziała. Przysuwając się do niej odrobinę, kucnąłem przed nią. - Lizzy... Nie możesz jej wierzyć. Nie możesz wierzyć w jej żadne słowo, rozumiesz? - chwyciłem jej twarz w dłonie i wpatrywałem się w jej zapłakane oczy. - Za bardzo cię kocham, żeby cię zdradzić. Kochanie uwierz mi... - w duchu modliłem się, żeby Lizzy przemyślała wszystko pomyślnie.
- Harry...
- Ciii... Proszę nie mów nic... - oparłem swoje czoło o jej. Wiedziałem, że nasze serca biją tak samo mocno. Jej dłoń powędrowała na tył mojego karku lekko go masując. Drżące powietrze wylatywało z jej ust prosto na moją twarz.
- Harry... ona mówiła to wszystko... t..tak wiarygodnie...
- Lizzy.. ona wszystko zrobi, żeby zepsuć to, co razem zbudowaliśmy...
- Wiem Harry. - pociągnęła lekko nosem. - Pocałuj mnie. - zażądała, a jej prośba była dla mnie rozkazem zawsze będącym w pełni gotowym do spełnienia.
Bardzo powoli przycisnąłem jej usta do swoich, czując słony posmak jej łez. Gdy przed moimi oczyma pojawiał się widok mojej zapłakanej dziewczyny, łamało mi to serce, dosłownie. Rozkoszowałem się smakiem jej ust, czując pełną ulgę, że wszystko idzie w dobrym kierunku.

__________________________________________________________________________
Hej hej hej!

Kto ma ferie? Kto się cieszy? Kto województwo Mazowieckie? :D

Kochani, mam dla Was oto ten troszkę opóźniony rozdział, ale mam nadzieję, że chodź w najmniejszym stopniu jest okej. Nie miałam czasu, serio przyznaję, że też nie miałam ochoty na pisanie, ale mam nadzieję, że to wszystko z czasem się jakoś zmieni. Jeszcze teraz muszę dodać rozdział na Secrecy, bo straszliwie zaniedbałam tamtego bloga, ale to w swoim czasie.
Komy bardzo mile widziane. Pozdrowionka ♥

7 komentarzy:

  1. Margaret do idiotka jakich mało!
    Boski x

    OdpowiedzUsuń
  2. Boże może tak :
    1.Byłam w szpitalu od soboty !!!
    2.Umierałam z CIEKAWOŚCI czy już coś wstawiłaś !!!
    3.Wróciłam teraz do domu i pierwsze co zrobiłam to weszłam TU !!!
    4.Dziękuje!!!
    5.Jesteś zajebista!!!
    -Ju

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochanie... :* coś poważnego że mialaś styczność że szpitalem? :o

      Usuń
  3. Oh wiesz szkoda gadać !!!! Zasłabłam w domu , tu ferie a ja nawet TRY poczytać nie mogę !!!
    Kocham !!!
    -ju

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana jesteś ale zdrówko najważniejsze :* <3

      Usuń
  4. Mam ochote uderzyć Margaret xD
    Świetny :3

    OdpowiedzUsuń