piątek, 11 lipca 2014

Rozdział 56

 Przeczytajcie pod rozdziałem!

- Czemu miałoby się coś stać? - zapytałam sarkastycznie i przejechałam palcem po blacie.
- Lizzy, widzę. - złożył ręce na klatce piersiowej.
- Czemu mi nie powiedziałeś? - zapytałam z wyrzutem, a on obdarzył mnie pytającym wzrokiem. - Nie udawaj, że nic nie wiesz!
- Jak mi powiesz, to będę wiedział. - prychnęłam na jego słowa i poprawiłam ręką grzywkę spadającą mi na czoło.
- Pieprzyłeś się z Kathleen! Z resztą, jeszcze te trzy lata temu to była twoja sprawa, więc... Uh! - prawie krzyknęłam. Byłam strasznie wkurzona. Nieprzemyślane słowa mogłyby wylecieć z moich ust, gdybym w porę się nie opanowała.
Spojrzałam w stronę Harrego. Spuścił głowę i nią pokręcił.
- Słuchaj...
- Jeszcze nie skończyłam. - Przerwałam mu i palcem wskazującym pokazałam na niego. Wyczytałam z jego oczu, że może się przeraził, czy czuł smutek?
- Więc słucham. - obojętność wypełniła jego głos. Może sobie podaruję to, że Kathleen była u niego w pracy i mi nic nie powiedział. Ale przecież raczej nie mogę mieć pretensji, bo to są jego sprawy.
- Więc. Miałeś zamiar powiedzieć mi, że moja ciocia była u ciebie w pracy i tobie też zakazała się ze mną spotykać? - spytałam specjalnie utrzymując spokój. Podeszłam do niego i czytałam emocje z jego twarzy.
- Kiedyś może...
- Kiedyś?! Jak już stracilibyśmy kontakt?!
- Nie stracimy! - wyrzucił z siebie.
- Może niedługo tak. Powiedziałeś, że sama mam porozmawiać z moją ciotką i sobie wszystko wytłumaczyć. A ty nie mogłeś mi pomóc, bo bałeś się! Bałeś się, że wszystko się wyda! Nigdy nie powiedziałbyś mi o tym, że spałeś z Kathleen, ale także o tym, że była u ciebie w pracy! - wykrzyczałam mu w twarz.
- Lizzy... - chciał mnie chwycić za dłonie, ale odepchnęłam go za ramiona. W porę złapał moje nadgarstki, zanim mogłabym odepchnąć go jeszcze raz. - Wysłuchaj mnie.
- Ale ja nie muszę! Już wszystko wiem i głęboko gdzieś mam to, co masz  mi do powiedzenia. A tak w ogóle to czemu mi tak zależało, żeby to wiedzieć?! - wyrwałam mu się. - Przecież to są nie moje sprawy. - prychnęłam.
- Może masz racje. - wstrząsnął ramionami. Ja go wkurzyłam, to on mnie też. Świetnie, Styles.
- Tak? No jasne, że mam. A może nie? Przypomnieć ci co mi mówiłeś na wyjeździe? - zaśmiałam się nerwowo. - Że twoje sprawy są już teraz moimi sprawami. Jeśli inaczej uważasz, to czemu to powiedziałeś?
- Przepraszam. Chcę, żebyś się interesowała. - rzekł bardzo spokojnie.
- Ale jakoś tego nie wdać. Nie powiedziałeś mi o wszystkim. Spałeś z moją ciocia... Nie wierzę... Jestem totalnie zbita z tropu. Nie wiem co robić, jak się zachować... Jak zacząć rozmowę... Ale muszę z nią pogadać, bo nie chcę stracić z tobą kontaktu... - załkałam.
- Ja też nie chcę. Porozmawiamy z nią razem. - posłał mi niesamowity uśmiech i przytulił lekko.
- Serio?
- Tak, serio. Tylko jeszcze nie teraz. Ty i twoja ciocia musicie ochłonąć po tym wszystkim, a ja muszę się przygotować i nastawić na tą poważną rozmowę. Będzie ciężko. - westchnął, a mnie przeszły nieprzyjemne ciarki. Jak sobie pomyślę, że Kathleen namówi jeszcze Marcusa przeciwko nam to... Zaraz. Przecież Marcus nic nie wie o zdradzie Kathleen. Ale za wszelką cenę musiał się dowiedzieć. Nie chciałam ranić tych obojga, ale i Kathleen i Marcus na swój sposób mnie ranią. I to bardzo...
- O czym tak myślisz? - spytał Harry. - Moja dziewczyno? - drugie zdanie powiedział z sarkazmem. Nadal trwaliśmy w uścisku i było bardzo przyjemnie.
- O wszystkim. O tej rozmowie z Kathleen. Jak ona będzie wyglądała. - westchnęłam. - Mój chłopaku. - dodałam i zachichotałam. - Wiesz... Kathleen ma chłopaka.
- I? - podniósł brwi i odsunął się lekko.
- No to znaczy, że ona go zdradziła. Są już ze sobą chyba ponad trzy lata, więc...
- Więc mi się dostanie, co? - zapytał rozbawiony.
- No nie wiem. Obojgu wam się chciało wrażeń, no to...
- Co ty powiedziałaś? - opuścił brwi i zmrużył jedno oko.
- A nic... - zaśmiałam się i pobiegłam schować sie za ladę.
- Co ty myślisz, że mi się tam schowasz? - podszedł do mnie i podciął nogi, że się przewróciłam, ale mnie podtrzymał i zawisł nade mną. Patrzył głęboko w oczy, jak ja jemu i zbliżał twarz do mojej. Nasze usta miały złączy sie w pocałunku, gdy nagle...
- Hejo, hejo! Jest tu kto? - W pomieszczeniu rozniósł się głos Ashley, ale usłyszałam dwie pary kroków.
Jak poparzeni, Harry podniósł się ze mnie i oboje usiedliśmy. Udawaliśmy, że czegoś szukamy. Co chwila patrzeliśmy na siebie i chichotaliśmy z zaistniałej sytuacji.
- O tu jesteś...cie - dokończyła przyjaciółka, gdy zobaczyła obok mnie Harrego.
- Hej. - powiedzieliśmy równo z Harrym i zaczęliśmy śmiać się jak chorzy na umyśle. Kładliśmy się ze śmiechu na ziemi, a Ash i Justin patrzyli na nas dziwnie.
- Okeeej. - rzuciła Ashley i usiadła na wysokim krześle obok lady. Zaczęła stukać paznokciami o blat i czekała, aż skończymy się śmiać.
- Już jest dobrze. - podniosłam się i zaczęłam ciężko oddychać. Łzy leciały mi ze śmiechu i Harremu prawie też.
- Niby dorośli, a jeszcze dzieci. - zaśmiał się Justin.
- A jak tam było na wyjeździe? - spytała Ash, kiedy Harry podniósł się z ziemi i podał mi rękę, żebym wstała.
- A świetnie, wiesz? - powiedziałam. - Harry wyważył drzwi, bo mu się jako tak chciało...
- Wiem, że wyważył, bo wspominałaś, ale chyba nie z własnej woli, co? - zachichotała.
- To wy sobie pogadajcie, a ja muszę już lecieć. - przerwał Harry i pożegnał się z Justinem uściskiem dłoni, a nam pomachał.
- Serio musisz już iść? - udałam smutną. W pewnym sensie było mi przykro, że idzie, ale go zatrzymywać nie będę.
- No muszę jeszcze wstąpić do klubu. - powiedział. - Narazie. - posłał nam uśmiech i wyszedł.
- Jaki on jest przystojny.. - zachichotała Ashley. - Z tego co pamiętam, przed wyjazdem dosłownie chciałaś żeby się odwalił.
- No tak, ale wszystko się jako zmieniło. - wzruszyłam ramionami.
- No to opowiadaj. - rzucił Justin.
- Okej. - cała opowieść o tych kilku dniach zajęła mi około 20 minut. Na te wydarzenie, gdzie ten cały Alex chciał wyrzucić mnie z okna, nie obyło sie bez przekleństw. Mówili, że nie przeżyliby beze mnie.
Taaa.. na pewno. Wszyscy cieszyliby się, że już mają mnie z głowy.
- No to widzę, że wesoło tam miałaś. Serio "chodzicie" ze sobą? - zapytała Ash.
- Nieee... - zaśmiałam się. - Tylko jakoś tak się zaczęło, bo jakiś kelner uznał nas za parę. - na te wspomnienie uśmiech sam ładował mi się na twarz.
- Aaa... bo fajnie razem wyglądacie, wiesz? - powiedział poważnie Jus. Znów te same gadki.
- Oj dobra, przestańcie. Cały czas to samo. "Pasujecie do siebie", "Fajnie razem wyglądacie" i bla bla bla. - rzekłam lekko poirytowana.
- Ej. Muszę wam jeszcze jedno opowiedzieć. - zaczęłam bez żadnych emocji. Powiedziałam o tej sprawie z Kathleen. Że Jacob wstawił się za mną, i że go nie poznaję. Że Harry pieprzył się z Kathleen, ale żeby to zostało pomiędzy nami. Że moja ciotka także z Harrym rozmawiała.
- Ale się porobiło... Wiesz? Nie możesz się poddać - rzuciła moja przyjaciółka.
- Nie po to przekonałaś sie do Harrego, żeby to tak po prostu skończyć. - dodał Justin.
- Postaram się, chyba nawet sama tego nie chcę. Z resztą, Harry sporo rzeczy jeszcze przede mną ukrywa, to widać, więc nie jestem pewna do tego "koleżeństwa" z nim. - dodałam i tak rozwinęłam użalanie się nad sobą.
Gadaliśmy jeszcze sporo czasu. Oczywiście mogłam zapomnieć o tym, że byłam w pracy. Klienci często podchodzili do lady i prosili o coś, więc musiałam na chwilę przerwać pogaduchy ze swoją paczką.
Pamiętam słowa szefa: "Jeśli jesteś za ladą, pamiętaj. Nie jest ci zabronione rozmawianie z kimkolwiek, ale żebyś nie zaniedbywała klientów".
Jeszcze nigdy nie otrzymałam nagany za złe zachowanie w pracy, więc nie jest aż tak źle chyba, nie?
Po pracy Ash i Jus odprowadzili mnie pod sam dom. Siedzieli ze mną do samego końca w pracy, aż zdziwiłam się skąd tyle mają czasu. Tłumaczyli to tym, że stęsknili się za mną.  
Weszłam do domu nieświadoma tego, co mnie tam czekało.

______________________________________________________________________________
Hejo Kociaki moje kochane! ;*
Proszę bardzo o komentowanie!

Mam jedną bardzo ważną sprawę! 
Kto byłby zainteresowany Nowym FF? Mam już pomysł, ale muszę go jeszcze dokładnie obmyślić o opracować. 
Piszcie w komentarzach kto zainteresowany! :D
Kocham baaardzo ;* 

9 komentarzy:

  1. świetny rozdział <3<3 a to drugie ff to też o Harrym??

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak :) Najbardziej on pasuje mi do tej roli ;p

      Usuń
  2. a o czym tak ogólnie będzie to nowe ff???

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O Harrym xD
      Nie no, a tak ogólnie to dowiecie się wszyscy jak będzie prolog i przedstawienie bohaterów :)

      Usuń
  3. Ho ho dziewczyno ty to umiesz poprawić nastrój LC
    Jestem chora, we wakacje rozumiesz? Mówię ,a raczej skrzeczę jak papuga i katar lehe mi się z nosa rwącą rzeką , haha a ty mi o nowym FF , ja chcę bardzo nowe <3
    może mogłabym ci zrobić jakiś fajny nagłówek do bloga albo coś
    <3


    Rozdział genialny aż się boje co w następnym

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W wakacje?! To współczuję i życzę szybkiego powrotu do zdrowia ;*
      Jesteś Kochana! Naprawdę mogłabyś to zrobić ? Proszę szczegóły xD

      Usuń
    2. A więc musisz mi słoneczko wysłać na e maila
      suunshinexd@gmail.com
      jakieś zdjęcia swoich dwóch głównych bohaterów
      napisać co być mniej więcej chciała w nagłówku i w szablonie
      musisz podać kolor jaki chcesz, a ja postaram się coś wymyślić.
      Nie będzie to jakieś super wspaniałe ,bo nie jestem aż tak zdolna informatycznie ,ale coś tam zrobie

      Usuń
    3. To wyśle późnym wieczorkiem, okej? :) jeszcze dokładnie muszę się zastanowić :)

      Usuń
  4. "Hejo Kociaki moje kochane! ;*
    Proszę bardzo o komentowanie! " hahha <33 Wow ciekawe co ją czeka! rodziałl booski! <3

    OdpowiedzUsuń